Książki
« Powrót do spisu

Tylko nie o polityce. Rozmowy Promienistych

1989

Rozmowy z lat 1984–1989 (wśród rozmówców m.in. Zbigniew Bujak, Zbigniew Romaszewski, Jacek Kuroń) dla podziemnego tygodnika „Promieniści”. Debiut autorów uhonorowany publikacją w słynnym paryskim Instytucie Literackim.

„Tylko nie o polityce. Rozmowy Promienistych”, Instytut Literacki, Paryż 1989

To wybór wywiadów, które dziennikarze podziemnego, niezależnego dwutygodnika „Promieniści” – głównie Witold Bereś i Krzysztof Burnetko – przeprowadzili w latach 1984–1989. Wśród rozmówców są m.in. Zbigniew Bujak, Zbigniew Romaszewski, Jacek Kuroń… „Zawsze staraliśmy się rozmawiać o wszystkim, tylko nie o bieżącej polityce, pojmowanej jako zmagania konkretnej opozycji z konkretną władzą – wspominają autorzy. – Były zatem rozmowy o życiu, o zasadach

ekonomii, o wartościach, czy nawet o nauce rosyjskiego i wielkości rosyjskiej kultury.
Gdy komuna się zbliżała do końca, okazało się, że wywiady układają się w całość pod takim właśnie tytułem. Było i jest naszym wielkim powodem do dumy, że po wysłaniu maszynopisu na ślepo do Księcia Jerzego Giedroycia, dostaliśmy odpowiedź, że tak, że chce to wydać, i jeszcze czeka na nas honorarium 500 dolarów…”

Fragmenty

ZAWODOWY REWOLUCJONISTA. ROZMOWA Z JACKIEM KURONIEM
 –  Czy jesteś zawodowym rewolucjonistą, co to znaczy i dlaczego ciągle jesteś przeciw?
 –  Intencją tego pytania jest zapewne, czy robię przede wszystkim to? W tym sensie słowa jestem „zawodowym”, choć nikt mi za to nie płaci. Tylko nie rewolucjonistą. Właśnie na tym polega moja ewolucja ideowa – byłem rewolucjonistą, a dziś nie jestem. Nie jestem, ponieważ uważam, że rozwiązania rewolucyjne są czasem konieczne, ale zawsze złe. Sposób stwarzania wywiera niesłychanie silny wpływ na to, co tworzysz. Ład społeczny, który się tworzy drogą rewolucji, jest od razu skażony. Na wszystkie możliwe sposoby. Żeby to odnieść do dziś – ze strachem patrzę na liczną gromadę młodych „zadymiarzy” – skądinąd bardzo sympatycznych ludzi. Myślę sobie, że gdyby tak „ni z tego, ni z owego była Polska na pierwszego”, to co oni by robili? Zadymy! W każdym razie nie mają żadnych kwalifikacji, aby stać się elitą polityczną przyszłej demokracji parlamentarnej. (…)
Miałem 19 lat, gdy uznałem, że cały ten komunizm, w którym żyję, to nie to. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie to i co można na to poradzić. Wymyśliłem sobie wtedy, że wszystko bierze się stąd, że ludzie nie chcą rządzić. Wyobrażałem sobie wtedy, że mają warunki, mogą, tylko im się nie chce. To się narzucało. Po pierwsze – odbywają

się wybory i mało kto przychodzi; po drugie, ci co przychodzą, wybierają tych, których im kazali wybierać. Przecież mogliby wybrać kogoś innego, odrzucić, wpisać na listę. Wiem już, że to nieprawda, ale o tym musiałem się przekonać w praktyce. (…)
–  Kiedy wyjdą Twoje wspomnienia?

To nie są wspomnienia, to jest książka, w której próbuję powiedzieć to, czego się dowiedziałem o życiu. To jest wykład pewnej koncepcji polityki, działania, wychowania. Wspomnienia są tutaj pretekstem. Był taki wywiad w „Polityce”: Kazimierz Kutz rozmawiał z długoletnim przewodniczącym WRN na Śląsku, Ziętkiem, i zapytał go, czy dopracował się w życiu jakiejś prawdy.
A on na to: „Wiesz Kaziu, im dłużej żyję, tym lepiej wiem, że na kaca najlepsze jest zimne piwo!”.
 –  I ty też to na kaca stosujesz?
 –  Ja nie miewam kaca.
 –  Żadnego? Moralnego też nie?
 –  Cały czas żyję w ciągłym rachunku sumienia. Tyle tylko, że mam taką postawę wobec winy, o której już tu nieraz mówiłem: z winy robię program, działanie, zadanie. Jak się z niej robi działanie, wtedy można przy niej żyć i nie dostać fioła.